Siedzę sobie wczoraj wieczorem, przeglądam zdjęcia z ostatniego wyjazdu w góry i myślę – kurczę, kiedyś to było! Pamiętacie czasy, gdy jedynym sposobem na usunięcie turysty z kadru było klonowanie w Photoshopie przez pół godziny? Albo gdy zdjęcie przy ISO 3200 nadawało się tylko do kosza?
No więc siedzę, otwieram najnowszego Lightrooma Classic 2025 i… szczena mi opada. To co teraz potrafi ta bestia, to jest kosmos! Ale zacznijmy od początku.
Dlaczego warto strzelać w RAW? Edycja zdjęć RAW w Lightroom
Wiem, wiem. Słyszałem już te wszystkie argumenty – „RAW-y zajmują za dużo miejsca”, „JPEG-i od razu wyglądają ładnie”, „po co mi ta cała zabawa”. Spoko, też kiedyś tak myślałem. Ale posłuchajcie…
Miesiąc temu fotografowałem wschód słońca nad Bałtykiem. Piękne światło, mewy, całość jak z pocztówki. Tylko że jak zwykle – albo niebo idealne, albo plaża. Gdybym strzelał w JPEG, musiałbym wybrać. A tak? Edycja zdjęć RAW w Lightroom pozwoliła mi wyciągnąć detale z ciemnej plaży bez spalenia tego cudownego, pomarańczowego nieba.
RAW to jak masa cukrowa – możesz z niej ulepić co chcesz. JPEG to gotowy tort – możesz co najwyżej posypać cukrem pudrem. I tyle. Dlatego zawsze, ale to ZAWSZE strzelam w RAW. Nawet jak fotografuję kota (a mój Burek to wyjątkowo ruchliwy model).
Lightroom Classic 2025 nowości – AI wkracza do gry
O matko, gdzie ja mam zacząć! Lightroom Classic 2025 nowości to jak lista życzeń do świętego Mikołaja, która faktycznie się spełniła. Adobe poszedł na całość z AI i efekty są… no, sami zobaczcie.
Generative Remove – czary mary!
Pamiętacie jak wspominałem o usuwaniu turystów? Forget about Photoshop! Nowe Generative Remove to magia czystej wody. Ostatnio robiłem zdjęcia opuszczonej fabryki (urbex, baby!) i oczywiście – w najlepszym kadrze wyrósł mi słup energetyczny. Kiedyś? Klonowanie, stemplowanie, przeklinanie. Teraz? Zaznaczam pędzlem, klik i… słupa nie ma! A w jego miejscu AI wygenerowało ceglany mur, który wygląda jakby był tam od zawsze.
Serio, pierwsza reakcja mojej żony: „Ale ty dobrze trafiłeś z kadrem, żadnego słupa!”. No właśnie…
AI Denoise – koniec z ziarnem!
To jest game changer dla wszystkich nocnych marków. Wiesz co jest najgorsze w fotografowaniu gwiazd? Że musisz podnieść ISO do kosmosu, żeby w ogóle coś złapać. A potem siedzisz i zastanawiasz się czy to Droga Mleczna czy może szum z matrycy.
Nowy Denoise AI… człowieku, to jest petarda! Zdjęcie przy ISO 12800 wygląda jak przy ISO 1600. Bez ściemy. Pierwsza myśl: „Coś mi się sensor wymienił na nowszy?”. Nie, to tylko AI robi robotę.
Lens Blur – rozmycie jak z f/1.2
Mam kumpla, który wydał 8 tysięcy na obiektyw 85mm f/1.2. Głównie po to, żeby mieć to kremowe bokeh w portretach. Pokazałem mu co potrafi nowy Lens Blur w Lightroomie… Powiedzmy, że nie był zachwycony, że mogłem osiągnąć podobny efekt moim starym 85mm f/1.8 😄
AI analizuje głębię sceny i rozmywa tło stopniowo, dokładnie tak jak prawdziwy obiektyw. Można nawet kontrolować kształt bokeh balls! Szaleństwo.
Import i katalogowanie zdjęć Lightroom – porządek przede wszystkim
Dobra, tu będę szczery – import i katalogowanie zdjęć Lightroom to nie jest najbardziej ekscytująca część fotografii. Ale uwierzcie mi, jak kiedyś będziecie szukać „tego zdjęcia z wesela Ani, gdzie był ten fajny zachód słońca”, to docenicie porządny system.
Moja metoda jest prosta jak budowa cepa. Rok, miesiąc, dzień i nazwa sesji. Koniec, kropka. Żadnej filozofii. 2025-03-15_Sesja_Kasia. Od razu wiem co, gdzie i kiedy. A do tego słowa kluczowe – ale tu już nie przesadzam. Portret, studio, Kasia, różowa sukienka. Tyle wystarczy, żeby za rok znaleźć to zdjęcie w 10 sekund.
Kiedyś myślałem, że to strata czasu. Teraz, gdy mam katalog z 200 tysiącami zdjęć? To był najlepszy time investment ever.
Panel Basic – tu zaczyna się magia
Okay, RAW zaimportowany, czas na zabawę! Edycja zdjęć RAW w Lightroom zawsze zaczyna się w panelu Basic. I wiecie co? W 90% przypadków tu też się kończy.
Mój workflow jest prosty jak drut. Najpierw klikam Auto – czasem trafia idealnie, czasem kompletnie nie, ale zawsze daje mi punkt wyjścia. Potem gram suwakami jak DJ na konsolecie. Ekspozycja w górę czy w dół? Światła przyciemnić, cienie rozjaśnić. Klasyka.
Ale uwaga – tu łatwo przesadzić! Pamiętam jak na początku wszystkie moje zdjęcia wyglądały jak z Czarnobyla. Przesycone, kontrastowe, HDR na maksa. Teraz wiem – less is more. Delikatnie, subtelnie. Chcesz wow efekt? Lepiej zrób to maskami.
Maski AI Lightroom krok po kroku – precyzja bez męczenia
O, to jest temat! Maski AI Lightroom krok po kroku to rewolucja. Pamiętacie jak kiedyś trzeba było ręcznie obrysowywać niebo? Albo włosy w portrecie? Forget it!
Przykład z życia wzięty. Robię portret na tle zachodzącego słońca. Klasyk – twarz ciemna, niebo wypalone. Kiedyś bym się męczył z gradient filter, radial filter, może trochę brushem… Teraz? „Select Subject” – bum, cała osoba zaznaczona. „Select Sky” – bum, niebo osobno.
Rozjaśniam twarz delikatnie, dodaję trochę ciepła. Niebo? Przyciemniam, dodaję Vibrance, może trochę Dehaze żeby chmury bardziej wydobyć. 3 minuty roboty, efekt jak z godzinnej sesji w Photoshopie.
Najbardziej lubię jak AI radzi sobie z włosami. Serio, wykrywa pojedyncze kosmyki! Koniec z efektem „halo” wokół głowy.
Lightroom Denoise AI jak użyć – high ISO is back!
Lightroom Denoise AI jak użyć? Prościzna, ale efekty kosmiczne. Klikasz Denoise w panelu Detail, czekasz chwilkę (AI analizuje zdjęcie) i voilà!
Ale najlepsze jest to, że AI rozróżnia co jest szumem, a co teksturą. Robiłem ostatnio sesję w starej kamienicy, ściany miały piękną, chropowatą fakturę. Stary noise reduction by to wszystko wygładził. Nowy? Szum zniknął, tekstura została. I to jest właśnie ta magia!
Jedyny minus – tworzy nowy plik DNG, więc dysk może szybko zapchać. Ale dla takich efektów? Dokupię kolejny dysk!
Lens Blur Lightroom AI – rozmycie tła dla każdego
Lens Blur Lightroom AI to spełnienie marzeń wszystkich, którzy nie mają kasy na jasne szkła. Sam używam głównie „budżetowych” obiektywów i zawsze zazdrościłem tym butterowym rozmyciom z f/1.2.
Teraz? Pstryk i mam rozmycie jak z premium szkła. Co więcej – mogę kontrolować gdzie i jak mocno! Ostatnio robiłem portret przez siatkę ogrodzenia. Normalnie by była ostra i psułaby kadr. Lens Blur pozwolił mi ją rozmyć tak, że ledwo widoczna, dodaje tylko klimatu.
Protip: działa najlepiej gdy między obiektem a tłem jest wyraźna przestrzeń. Jak wszystko jest w jednej płaszczyźnie, to AI ma problem.
Generative Remove Lightroom tutorial – Photoshop może się chować
Generative Remove Lightroom tutorial w pigułce: widzisz coś, co psuje kadr? Zamaluj, kliknij Remove, ciesz się czystym zdjęciem. Koniec tutoriala! 😄
Ale tak serio, to jest funkcja którą wykorzystuję codziennie. Śmieci na plaży? Remove. Znak drogowy w krajobrazie? Remove. Pryszcz na nosie panny młodej? Remove (i wdzięczność do końca życia).
Najlepsze jest to, że AI nie tylko usuwa, ale generuje to, co powinno być pod spodem. Usunąłem ostatnio samochód z uliczki w Krakowie. AI wygenerowało bruk, który wygląda dokładnie jak reszta ulicy. Z cieniami, fakturą, wszystkim. Mind = blown.
Color Grading w Lightroom Classic – kinowe klimaty
Color grading w Lightroom Classic to mój sekretny składnik. Wiesz czemu filmy wyglądają tak filmowo? Bo mają charakterystyczną kolorystykę. I teraz ty też możesz!
Mój ulubiony trik? Teal & orange. Cienie lekko w stronę cyjan, światła delikatnie pomarańczowe. Bum – masz kinowy look! Albo dla portretów – cienie fioletowe, światła żółte. Instant vintage!
Różnica między Color Grading a HSL? HSL zmienia konkretne kolory które już są na zdjęciu. Color Grading dodaje kolorystykę do całego obrazu. To jak filtr, ale dużo bardziej subtelny i kontrolowany.
Synchronizacja ustawień Lightroom batch – tysiąc zdjęć, jedna edycja
Wesela. Kocham je fotografować i nienawidzę edytować. 2000 zdjęć? Dzięki, postoję. Ale właśnie dlatego synchronizacja ustawień Lightroom batch to mój best friend forever.
Wybieram jedno zdjęcie z serii, dopieszczam je do perfekcji. Potem zaznaczam resztę podobnych (światło, miejsce) i SYNC! Wszystkie mają teraz ten sam klimat. Oczywiście potem przeglądam i tu-ówdzie poprawiam, ale 80% roboty mam z głowy.
Auto Sync to już wyższa szkoła jazdy. Włączasz, zaznaczasz grupę zdjęć i co tylko zmienisz, aplikuje się na wszystkie. Ale uwaga – łatwo zapomnieć że to włączone i przypadkiem zepsujemy całą sesję! Zawsze sprawdzam dwa razy czy wyłączyłem.
Eksport zdjęć do Instagrama Lightroom – walka z kompresją
Instagram to kochany wróg fotografów. Z jednej strony – świetne miejsce do pokazania swojej twórczości. Z drugiej – eksport zdjęć do Instagrama Lightroom to walka z kompresją która zamienia twoje piękne gradienty w pikselozę.
Mój sposób? JPEG, quality 85 (nie 100 – Instagram i tak skompresuje, więc po co pchać wielkie pliki?), sRGB obowiązkowo, long edge 2048px. I koniecznie dodaję delikatny grain! Dlaczego? Bo Instagram gorzej radzi sobie z kompresją zdjęć które mają grain. Weird but works!
Dla stories inne zasady – 1080×1920, można quality 90 bo i tak zniknie po dobie. A dla reels? Eksportuj w najlepszej jakości i tnij w osobnym programie.
Skróty klawiszowe Lightroom Classic – speed editing mode on!
Skróty klawiszowe Lightroom Classic to różnica między edycją 100 zdjęć w godzinę a 20 zdjęć w godzinę. Serio, jak widzę kogoś kto wszystko klika myszką… serce mi pęka.
Moje top używane? R dla crop – używam non stop. Backslash dla before/after – kocham sprawdzać postępy. V dla czarno-białego – bo czasem zdjęcie samo prosi o monochromatyczność. L dla lights out – genialny sposób na skupienie się na zdjęciu bez rozproszeń.
Ale najlepszy trik? Trzymanie Alt podczas przesuwania suwaków. Pokazuje dokładnie co dany suwak zmienia. Przy Whites/Blacks pokazuje clipping. Przy Masking w sharpening pokazuje na co aplikuje się wyostrzanie. Game changer!
Optymalizacja Lightroom Windows 11 – koniec z muleniem!
Lightroom mulił ci jak stary traktor? Been there! Optymalizacja Lightroom Windows 11 to pierwsza rzecz jaką powinieneś zrobić po instalacji.
GPU acceleration – włącz, bez dyskusji. Cache na SSD – minimum 20GB, ale ja mam 50GB i różnica kolosalna. Smart Previews dla wszystkich – zajmują mało miejsca a przyspieszają wszystko. Camera Raw cache też na SSD – tu daję 30GB.
I najważniejsze – raz w miesiącu Optimize Catalog. To jak defragmentacja dla Lightrooma. Pierwszy raz jak to zrobiłem po roku używania… przyspieszyło 3x. Nie żartuję.
Mój test – import 100 RAW-ów z 5D Mark IV kiedyś zajmował 5-6 minut. Teraz? 2 minuty max. To są konkretne oszczędności czasu!
Workflow Lightroom Classic 2025 – moja codzienna rutyna
Po latach prób i błędów wypracowałem swój workflow Lightroom Classic 2025. Nie twierdzę że najlepszy, ale dla mnie działa jak złoto.
Import – zawsze z rename, data plus nazwa sesji. Od razu słowa kluczowe i metadata. Potem szybki przegląd w Library. Caps Lock włączony (auto advance), P dla pick, X dla reject. W 15 minut mam wybrane zdjęcia do edycji.
Edycja – zaczynam od lens corrections (profilem), potem Basic panel. Najpierw jedno zdjęcie doprowadzam do perfekcji, potem sync na podobne. Maski AI gdzie trzeba – zwykle niebo osobno, obiekt osobno. Na koniec przeglądam wszystko w trybie before/after, czasem coś cofam bo za mocno poszedłem.
Eksport zawsze w dwóch wersjach – web (mniejsze, sRGB) i archiwum (full res, Adobe RGB). I backup! Zawsze backup. Catalog na dysku głównym, backup na zewnętrznym. RAW-y na NAS-ie. Paranoja? Może. Ale śpię spokojnie.
Checklista „przed publikacją” – moja ściągawka
Zanim wypuszczę zdjęcie w świat, przechodzę przez swoją checklistę. Profil obiektywu – check. Chromatic aberration – check (szczególnie ważne przy kontrastowych krawędziach). Horyzont prosty – check, chyba że specjalnie przekrzywiłem dla efektu.
Spot removal – czy nie zostawiłem plam na niebie? (klasyk!). Noise reduction dla wysokich ISO – check. Sharpening dostosowane do medium – web inne niż print! Metadata z copyright – check. I na koniec patrzę czy gdzieś nie przesadziłem. Świeżym okiem często widać że trochę za mocno poszedłem z vibrance czy clarity.
Watermark? Szczerze – przestałem dodawać. Psuje kompozycję, a i tak jak ktoś chce ukraść, to usunie. Wolę dobre metadata.
FAQ – pytacie, odpowiadam!
Czy AI Denoise psuje szczegóły? – Przy rozsądnych ustawieniach (do 60-70) nie zauważyłem. Dopiero jak dajesz na maksa, to robi się „plastikowe”. Ale kto by dawał na maksa?
Lightroom Classic czy CC? – Zależy czego szukasz. Ja jestem kontrolfreakiem, więc Classic. Wszystko lokalnie, pełna kontrola. CC fajne jak dużo podróżujesz i chcesz mieć dostęp wszędzie.
Presety psują jakość? – Największy mit ever! Preset to tylko zapisane ustawienia. Dalej pracujesz na RAW-ie, możesz wszystko cofnąć.
Smart Previews – po co to? – Genialny patent jak edytujesz na laptopie. Możesz odłączyć dysk z RAW-ami i dalej edytować! Potem jak podłączysz, wszystko się zsynchronizuje.
Dołącz do naszej fotograficznej rodziny!
No i co, doczytaliście do końca? Szacun! Mam nadzieję że coś z tego wyniesiesz. A jeśli masz swoje „przed i po” którym chcesz się pochwalić – dawaj na Instagram z #PstryknijRAW. Najlepsze wrzucamy na nasz profil!
Zapisz się na newsletter – co tydzień wysyłam jednego tricka którego sam używam. Bez spamu, bez ściemy. I jest jeszcze darmowy mini-kurs wideo – 7 dni z Lightroom dla początkujących (choć średnio zaawansowani też znajdą coś dla siebie).
A najważniejsze – pamiętaj że Lightroom to tylko narzędzie. Liczy się twoje oko, twoja wizja. Najlepszy preset świata nie zrobi dobrego zdjęcia ze słabego kadru. Ale może zrobić świetne zdjęcie z dobrego kadru. I o to chodzi!
Pytania? Walcie śmiało w komentarzach. Staram się odpisywać na wszystkie, choć czasem mi to chwilę zajmuje.
No to tyle na dziś. Idę edytować zdjęcia z wczorajszej sesji. 300 portretów czeka… Dzięki Bogu za synchronizację! 😄
Miłego pstrykania! Tomek z Pstryknij.pl
PS. A jak macie swoje patenty na Lightrooma, to się dzielcie! Zawsze można się czegoś nauczyć.


